niedziela, 28 listopada 2021

28.11.2021 dzień za dniem

No i minęły 2 tygodnie od ostatniego wpisu. Jakoś bardzo szybko ten czas upływa, w zasadzie nie wiadomo kiedy, a tu kolejny weekend, i kolejny. Jeszcze 3 kolejne i będziemy na ostatniej prostej do Świąt.

W pracy jakoś leci, tematów dużo i jakoś brak czasu, a może przede wszystkim chęci na nadrobienie zaległości.

Mąż od wtorku chodził zakatarzony, potem doszła temperatura. W czwartek kupiłam testy na COVID w Lidlu. Zrobiliśmy w piątek: u Męża wyszedł pozytywny, u mnie nie. Izolujemy się w miarę możliwości albo ja noszę maseczkę. Póki co infekcja przebiega jak przeziębienie i oby tak było dalej. 

Najbliższy tydzień oboje pracujemy zdalnie i izolujemy się.

22.11 Teściowa miała urodziny -  pojechaliśmy na kawę. W tym roku nie było spotkania rodziny, bo Szwagierka i córką były chore (nie COVID) i Teściowa zabroniła im przychodzić. Trochę posiedzieliśmy i wróciliśmy do domu.

Prezenty świąteczne dla mamy i męża mam kupione. Prezent dla chrzesnicy na Mikołaja kupiony i wysłany do rodziców, żeby jej przekazali.  Prezent pod choinkę musze jeszcze zorganizować. Mam nadzieję, że kwarantanny skończą nam się na tyle wcześniej, że ogarniemy ten prezent.

poniedziałek, 15 listopada 2021

15.11.2021

Nowy tydzień prac rozpoczęty. Dziś pierwsza od bardzo dawna delegacja i spotkanie u klienta. Kolejna polska firma, która rozwija się nie tylko w kraju, ale też za granicą. A wszystko dzięki nietuzinkowym właścicielom, z szalonymi pomysłami. Było inspirująco.

Weekend spokojny: wizyta u fryzjera, wizyta u mamy. Niedziela przy komputerze.

czwartek, 11 listopada 2021

11.11.2021 Dzień niepodległości

Pogoda była dziś super: słonecznie i w miarę ciepło jak na listopad. Po śniadaniu wybraliśmy się na spacer po wsi, tylko poszliśmy w odwrotnym kierunku niż zawsze. No i zobaczyliśmy wieś z innej perspektywy. Jutro mam urlop, ale lista spraw do załatwienia się wydłuża.

W pracy ciągle nie mogę się ogarnąć -  widzę ciągły przyrost spraw "to do" i mam wrażenie, że ta lista się nie skraca, niestety. Wykorzystuję ten przedłużony weekend na nadrobienie chociaż części zaległości. 

Przeczytałam "Gorzko, gorzko" Joanny Bator. Lubię jej styl pisania, opisy Wałbrzycha i jego mieszkańców.  Tym razem to historia 4 pokoleń kobiet z szansą, że już 4 pokolenie przerwie ciąg niedostatku miłości.

W pracy raz lepiej, raz gorzej - teraz gorzej, bo z jednym projektem są problemy, a ja jeszcze nie wiem, jak to rozegrać. Liczyłam, że po ubiegłym roku, kiedy było dużo zmian w zespole, w tym roku ustabilizowany zespół ogarnie temat i pójdzie sprawnie. A jest gorzej niż było.  Pewnie za miesiąc nie będę już o tym pamiętać, ale na dziś mnie to wkurza.


U nas dziś na stole rogale świętomarcińskie, mimo że mieszkamy w zupełnie innym województwie. Zamówiłam przez internet i przyszły do paczkomatu, zabezpieczone z certyfikatem oryginalności. Może jeszcze uda się na weekend kupić świeże piersi z gęsi. 


poniedziałek, 1 listopada 2021

01.11.2021 poniedziałek

Dłuższy weekend się kończy. Przez całe 3 dni pogoda była wiosenna: ciepło (17-20 stopni), słonecznie. Zupełnie nietypowa jak na początek listopada.

W sobotę były prace w ogrodzie przed zimą: sadzenie cebul tulipanów, narcyzów i czosnków ozdobnych, przykrycie rabat skoszoną trawą, która do wiosny się przekompostuje i użyźni rabaty. Wieczorem przetwarzanie dyni - tym razem w chutney. Zostało jeszcze kilka małych dyń, które planuję zużyć na bieżąco z kuchni.

W niedzielę wyjazd z góry - jak co roku weszliśmy na Klimczok. W tym roku szlakiem czerwonym , którym zazwyczaj schodzimy, więc zejście też było inne niż zawsze, bo przeszliśmy na Szyndzielnię i z niej schodziliśmy. Po drodze nie do końca poszliśmy planowana trasą więc mamy powód żeby wrócić i raz jeszcze zejść od strony Szyndzielni, albo wejść. 

Dziś odwiedziliśmy groby naszych ojców, odwiedziliśmy mamy, gdzie spotkaliśmy się z naszymi siostrami. Wizyty jak zawsze: u mojej mamy na wesoło i spokojnie. U teściowej dużo polityki i głośno, chyba jak we włoskiej rodzinie. Szczególnie szwagier ma ostatnio tendencję do bardzo głośnego mówienia. Mnie i Męża zniechęca to do dyskusji, bo trudno się dyskutuje, gdy ktoś krzyczy na początku. No i co będzie jak temperatura dyskusji się podniesie? Nawet przez chwilę się dziś zastanawialiśmy, czy szwagier nie ma problemów laryngologicznych skoro tak głośno mówi. 

Mimo wydłużonego weekendu za dużo nie poczytałam, bo albo byłam w kuchni, albo byłam zbyt zmęczona po górskich wędrówkach. Ale odpocząć się udało.

Teraz pora zrobić zakupy ozdób świątecznych, zaplanowanie DIY na Święta. W sklepach już asortyment bożonarodzeniowy wjechał na półki.




film OJCIEC

W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...