niedziela, 27 maja 2018

27 maja 2018 [42+305]


Tydzień był w miarę spokojny. W pracy już w środę czułam się jakby był piątek więc miałam trzy piątki. W końcu zaczął się weekend. Sobota była sprzątająco - ogrodowa. Wieczór na kanapie filmowo-sportowy: mąż oglądał finał Ligii Mistrzów, ja w przerwie film fabularny oparty na historii  powstania facebooka. Niedziela bardzo leniwie: przyjechały mamy na obiad i kawę  z okazji Dnia Matki. Rano zaliczyłam wypad na kilki i zebrałam kwiaty czarnego bzu na sok. Szparagi królują w kuchni: tym razem jako zupa krem. Potem wieczór w ogrodzie przy lampce wina już tylko z Mężem. I po weekendzie.

Nadchodzący tydzień będzie skrócony, bo w czwartek Boże Ciało więc w piątek znowu większość Polaków weźmie wolne. Ja na dziś nie planuję brać urlopu.

poniedziałek, 21 maja 2018

21 maja 2018 [42+299]


Trochę minęło od ostatniego wpisu więc w telegraficznym skrócie minione 100 dni.

Koncerty

Zaczęło się od Anny Marii Jopek, która ukołysała nas swoim szepcącym śpiewem (luty).  Pani Ania na czerwonej sofie w czerwonych szpilach.
Potem w marcu koncert Anity Lipnickiej & The Huts – był luz, zero spinki, że są artystami, po prostu spotkali się z nami, żeby się razem bawić przy ich muzyce.  

Na koniec kwietnia koncert Doroty Miśkiewicz z 12 świetnymi polskimi pianistami w NOSPR: dużo dobrego jazzu, zabawy – uczta duchowa, której bardzo potrzebowałam na ostatniej prostej w pracy.

 

Rodzinnie

Bez zmian tj. żadnych spotkań ze szwagierką, omijamy się szerokim łukiem, chociaż z chrześnicą kontakt jest. Na urodziny opłaciliśmy jej zorganizowane urodziny dla kolegów i koleżanek z klasy. Niewiele brakowało, żeby nic z tego nie wyszło, bo szwagierka znowu chciała, żeby jej wizja była realizowana. Ostatecznie to chrześnica zdecydowała co i gdzie chce mieć zorganizowane. Na kawę urodzinową nie poszliśmy mimo zaproszenia. W weekend majowy młoda była u nas przez 3 dni: był aquapark, Wrocław i krasnale.


Poza tym 1 maja rozpoczęliśmy sezon żeglarski na pobliskim zbiorku w towarzystwie W. i H.

Drugi weekend maja spędziliśmy w stolicy – spotykaliśmy się z parą, z która będziemy żeglować w Chorwacji. Oprócz spotkania z nimi był Teatr Rampa ( piątek wieczorem), Opera Kameralna i Wesele Figara Mozarta (sobota wieczorem). Jeszcze nigdy tak się nie śmiałam na operze, która jest utworem dramatycznym i nie kończy się happy endem. U Mozarta było inaczej. Pogoda dopisała. W zasadzie do hotelu wpadaliśmy ok.22-23 żeby się odświeżyć, wyspać i zjeść śniadanie. Pokój mieliśmy na 12 piętrze więc widoki wieczorne na centrum stolicy niezapomniane.

 

W międzyczasie firma położyła nam kostkę brukowa na drodze i chodniku przed domem. Poszło bezboleśnie, a firma profesjonalna: zrobili porządnie, zgodnie z ustaleniami, w terminie i nie zostali po sobie bałaganu.

 

 

 

film OJCIEC

W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...