poniedziałek, 12 czerwca 2017

12.06.2017 poniedziałek

Końcówka poprzedniego tygodnia była intensywna: byłam na konferencji w stolicy podkarpacia i miałam na niej krótkie wystąpienie. W takiej formie to był mój debiut. Podobno poszło bardzo dobrze. Dziwne - ja miałam wrażenie, że cały czas widać/słychać, że jestem zdenerwowana.


W pracy dopinamy budżet i aby to zrobić chyba będą potrzebne trudne decyzje. A mam przeczucie, że za 2-3 mce będziemy mieć wolne środki w budżecie i problem, na kogo je przeznaczyć.


W piątek byliśmy na mszy za zmarłego sąsiada, a po mszy na kawie u sąsiadki. Piliśmy pyszną wódeczkę z przyprawami korzennymi i miodem. Bardzo rozgrzewająca - na zimę jak znalazł. Muszę skopiować przepis od sąsiadki i zrobić kilka butelek.


W sobotę byliśmy na basenie - ja pierwszy raz po kontuzji narciarskiej. Pływało mi się całkiem dobrze więc teraz będziemy praktykowali wizyty na basenie regularnie.


W niedzielę zebrałam kwiaty czarnego bzu o nastawiłam nalewkę. Planuję zrobić jeszcze syrop. Wydawało mi się, że mało jest w naszej okolicy tej rośliny, ale w niedzielę będąc na nordic walking, znalazłam kilka miejsc z dużą ilością krzewów.


Przede mną 3 dni pracy i dłuższy weekend. Miła perspektywa, chociaż potem może być intensywnie zawodowo.

wtorek, 6 czerwca 2017

06.06.2017 wtorek

Wczorajszy dzień minął w miarę spokojnie. Plan  w 80% wykonany. W pracy wyszłam wcześniej ze względu na wizytę u lekarza -  założyli mi holtera.  Bardzo dobre wrażenie zrobiła na mnie obsługa, zarówno w rejestracji jak i potem w pokoju zabiegowym. Pielęgniarka uprzedzała mnie co będzie robić i dała kilka wskazówek co do funkcjonowania z aparatem. Niestety jest duża szansa, że badanie nic nie wykaże -  chyba że mam utrwaloną chorobę.


Tydzień temu postanowiłam, że zmienie pracę, a wczoraj telefon z potencjalną ofertą pracy. I to nie jest przypadek/cud-  w psychologii to się nazywa zjawiskiem synchronizacji i już Gustaw Jung je badał. 
Muszę sobie zrobić przerwę chociażby po to, żeby się przekonać, że jednak tylko to co teraz robię jest najlepszym dla mnie zajęciem.


W drodze do domu odwiedziłam kilka sklepów -  w każdym miałam w sumie po jednej sprawie do załatwienia. Czasami tak się zabiera. Efektem jest nowa torebka na lato, wymienione fleczki w butach i inne.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

05.06.2017 poniedziałek w telegraficznym skrócie o weekendzie


Mama do sanatorium odwieziona, płytki na taras zamówione. Nowe meble częściowo zagospodarowane. Do tego piękna słoneczna pogoda, lenistwo na leżaku. W niedzielę rano wyprawa na kijki. Książka A. Maciąg skończona. Plan wykonany.

piątek, 2 czerwca 2017

02.06.2017 piątek


Dzień Dziecka za nami. W radiowej Trójce władzę przejęły dzieci – przyjemnie się słuchało małych i trochę starszych dzieci. Za to w Sejmie nawet młodzi ludzie podzielili się na PiS i opozycję. Smutne, bo takich podziałów nie da się zakończyć po prostu jednym poleceniem.

W pracy jako tako się ogarnęłam.  Pod wieczór wsadziłam kwiatki kupione w środę oraz sadzonki ogórków, które dostałam od koleżanki z pracy. Jej rodzice mają własne gospodarstwo, w którym zajmują się uprawą ogórków. Część sadzonek dałam sąsiadce, bo już nie miałam gdzie ich wsadzić. To jest odmiana ogórków, która nie wymaga zapylania przez pszczoły, żeby owocować. Zobaczymy.

Wieczorem oglądaliśmy film na TVP Kultura. W sumie w półtoragodzinnym filmie może było 5 scen, co jest niezwykłe, bo obecnie kręcone filmy mają bardzo krótkie ujęcia i sceny zmieniają się co kilka minut. A tu mieliśmy np. ponad 20 minutową scenę rozmowy przy stole.  Taki czas pozwala widzowi skupić na treści rozmowy, a ta musi być ciekawie poprowadzona, żeby się nie znudził. I tak było. Taka konstrukcja filmu spowodowała, że najważniejsze były dialogi.

czwartek, 1 czerwca 2017

01.06.2017 środa


Za chwilę minie połowa roku 2017! Życie pędzi strasznie i trudno się zatrzymać w tym pędzie. Wymaga to świadomego włączenia ręcznego hamulca.

 

Wczoraj minął rok od śmierci Teścia i byliśmy na mszy zamówionej przez Teściową. Potem była kawa i kolacja u teściowej. Ja chciałam jak najszybciej się zmyć z imprezy. Tak już mam, kiedy szczególnie intensywnie odczuwam brak akceptacji mojej osoby. Od jakiego czasu Teściowa nieustannie skarży się mojej Mamie na mnie i czasami na swojego syna. Od śmierci teścia moja Mama prawie codziennie rozmawia z Teściową więc okazji jest wiele. Z drugiej strony świadczy to o tym, że Teściowa wychodzi z żałoby.  Pretensje Teściowej są całkowicie irracjonalne – ona nadal chce mówić Mi i Mężowi jak mamy żyć, a mamy to robić wg jej scenariusza, który napisała wiele lat temu. Do tego dochodzi Szwagierka, która lata do Teściowej ze swoimi pretensjami do nas, a głównie do mnie np. poleciała się wyżalić teściowej, ze na urodziny jej córki, której rodzicami chrzestnymi jesteśmy oboje z Mężem, pieniądze na rower dał tylko Mąż.  A wywnioskowała to z faktu, ze przelew dostała z konta Męża. Nie wiem skąd jej przyszedł do głowy pomysł, że ja powinnam zrobić przelew z mojego konta. Dla mnie to jest zupełna fantastyka. Ale domyślam się, że liczyła na to, że zapłacimy za cały rower. A tak rodzice musieli się dołożyć.  Najlepiej jest trzymać od tej części rodziny możliwie daleko i utrzymywać sporadyczne kontakty. Było to łatwiejsze jak żył Teść -  wtedy widywaliśmy raz w miesiącu lub rzadziej.  I tak było dobrze.  Trudno  - prześpię jeszcze 2-3 noce i mi przejdzie.

Moja Mama postanowiła ograniczyć ilość kontaktów z Teściową – minął już rok i Teściowa dochodzi do formy więc nie ma potrzeby, żeby rozmawiały codziennie.

Dziś Dzień Dziecka czyli nas wszystkich, bo wszyscy jesteśmy dziećmi rodziców.
Po pracy planuje pracę w ogrodzie, bo kupiłam kilka kwiatków na rabaty i od koleżanki z pracy dostała sadzonki ogórków, które nie potrzebują zapylania przez pszczoły, żeby dać owoce.

film OJCIEC

W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...