Do końca roku 3 dni. Rok 2015 żegnamy z ze znajomymi i sąsiadami na zabawie sylwestrowej w naszej wiejskiej remizie. Znajomi mieli przyjechać jutro, ale z powodów rodzinnych przyjadą w środę. Ja mam od jutra urlop. Mam więc 1 dzień więcej na przygotowanie się do przyjazdu znajomych ( zaopatrzenie lodówki, ugotowanie kilku potraw). Jutro też jadę w poszukiwaniu sukienki na bal.
*****************************************************************
Wyjazd na narty zaliczam do udanych. Pogoda nam dopisała: 4 z 5 dni słoneczne, a w ten 1 dzień padał śnieg. Warunki narciarskie dobre, biorąc pod uwagę zupełny bark śniegu w dolinach. Niestety popołudniami/wieczorami pracowałam, bo 2 projekty jeszcze były w toku.
Codziennie wieczorami korzystaliśmy z sauny i strefy relaksu. Super:-)
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
W niedzielę po przyjeździe do Austrii poszliśmy z Mężem na piwo. Rozmawialiśmy o mojej pracy i jej zmianie. I Mąż podzielił się ze mną swoimi wewnętrznymi rozterkami. Miał łzy w oczach. Ja też.
Jest strasznie zamknięty w sobie. Nic nie mówił, że nie chciał mi dokładać kłopotów. A przecież żona od tego jest, żeby się z nią dzielić takimi rozterkami. Nie wiem, z czego wynika jego zamknięcie w sobie. Może w domu się nauczył, że nie warto szczerze rozmawiać o swoich uczuciach, rozterkach, bo nie znajdzie się zrozumienia, tylko krytykę?
Zawsze mnie zaskakuje takim wyznaniami. Na co dzień nic na te tematy nie mówi, nawet w formie żartu. Nic się nie da wyczytać między słowami.
####################################################################
Święta minęły w gronie rodzinnym. Wigilia była generalnie OK; chociaż po powrocie od szwagierki złapałam max doła, tak że do 24 ryczałam w poduszkę mają zupełnie czarne myśli i nie widząc sensu dalszego życia. oczywiście przez noc prawie mi przeszło. Martwię się o siebie.
Pierwszy dzień Świąt spędziliśmy w domu we własnym towarzystwie; w drugi cała rodzinka zjechała do nas na obiad. Było całkiem miło.
poniedziałek, 28 grudnia 2015
czwartek, 10 grudnia 2015
ŚRODA 10 grudnia 2015 z Wrocławia
Od wczoraj jestem we Wrocławiu w sprawach zawodowych. Jutro firmowa wigilia i powrót do domu. W sobotę pakowanie i w niedzielę wyjazd na narty.
Szkolenie przeprowadzone. Skończyłam przed 16 więc ze spokojem zdążyłam na Jarmark Bożonarodzeniowy. Liczyłam, że będą szydełkowe bomb, ale nic z tego. Wypiłam dwa grzańce: świątecznego i malinowego. W międzyczasie się ściemniło więc choinkę zobaczyłam w pełnej okazałości. Kupiłam torbę na zakupy i wróciłam do hotelu.
To tyle.
Szkolenie przeprowadzone. Skończyłam przed 16 więc ze spokojem zdążyłam na Jarmark Bożonarodzeniowy. Liczyłam, że będą szydełkowe bomb, ale nic z tego. Wypiłam dwa grzańce: świątecznego i malinowego. W międzyczasie się ściemniło więc choinkę zobaczyłam w pełnej okazałości. Kupiłam torbę na zakupy i wróciłam do hotelu.
To tyle.
wtorek, 1 grudnia 2015
WTOREK 1 grudnia 2015
No tak to już ostatnia prosta do końca roku. Trzydzieści ostatnich dni. Noto mocne postanowienie:
--------------------------------------------------------------
Dziś prawie cały dzień w pracy stresowałam się tym, że nie wszystko jest skończone i tyle kwestii jest w toku. I była zła na ludzi. Nie pomyślałam, że oni nie robią tego złośliwie, ale po prostu nie dało się? Może tylko mi się wydaje, że można było skończyć?
To są chwile, w których mam ochotę to wszystko rzucić. Od razu pojawia się pytanie: jakie TO? I czy TO zniknie? A może będzie ze mną zawsze to bo TO to część mnie?
Nie jest lekko.
Nadal mam wrażenie, że żyję w jakimś matrixie, gdzie nie mam mnie. Ale nie wiem, kto to jest ta JA?
- przeżyć na wesoło te 30 dni
- codziennie zrobić sobie przyjemność.
--------------------------------------------------------------
Dziś prawie cały dzień w pracy stresowałam się tym, że nie wszystko jest skończone i tyle kwestii jest w toku. I była zła na ludzi. Nie pomyślałam, że oni nie robią tego złośliwie, ale po prostu nie dało się? Może tylko mi się wydaje, że można było skończyć?
To są chwile, w których mam ochotę to wszystko rzucić. Od razu pojawia się pytanie: jakie TO? I czy TO zniknie? A może będzie ze mną zawsze to bo TO to część mnie?
Nie jest lekko.
Nadal mam wrażenie, że żyję w jakimś matrixie, gdzie nie mam mnie. Ale nie wiem, kto to jest ta JA?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
film OJCIEC
W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...
-
W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...
-
Wróciłam z 2-dniowej delegacji do Sandomierza. Łącznie ponad 7 godzin za kierownicą. Ojca Mateusza nie spotkałam, ale też nie było czasu n...
-
Zaczynam challenge: przez najbliższe 108 dni codziennie będę robić 1 wpis. W piątek zaczęliśmy remont salonu - pewnie przez następne 2-3...