W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam go świadomie, wiedząc o czym jest czy raczej co jest mi pokazywane.
Wg opisów tego filmu to jest on o tym, że córka próbuje zaopiekować się ojcem wykazującym oznaki demencji, który mimo postępującej choroby pragnie pozostać samodzielny.
A wg mnie ten film jest o tym, jak ten ojciec widzi świat, a raczej jaki świat pokazuje mi jego umysł. Mamy raczej próbę pokazania tego, co widzi chory na demencję/Alzhaimera na tym etapie, kiedy już mieszają mu się zdarzenia, osoby. Zwróciłam uwagę, że jego córka w większości scen jest tak samo ubrana, kilka razy wraca kwestia kolacji, kurczaka kupionego na tę kolację itp. W ostatnich scenach tytułowy ojciec jest już w domu opieki, zagubiony. Okazuje się, że mężczyzna który we wczesnych scena pojawił się dwukrotnie jako jego zięć jest de facto lekarzem w tym domu opieki. Okno/zasłony które co rano odsłaniał ojciec są nie w jego mieszkaniu czy mieszkaniu jego córki, tylko oknem w tym domu opieki. Wskazuje to na to, że od samego początku ojciec jest w tym doku opieki, tylko jego umysł mówił mu, że jest w swoim/córki mieszkaniu. To tak jak czasami mamy w snach - kompletnie pomieszane osoby/zdarzenia/czasoprzestrzeń. I najgorsze są w tym te momenty, kiedy człowiek odzyskuje świadomość i nie wie, co było/jest prawdą.