poniedziałek, 31 lipca 2017

[42+4] poniedziałek 31 lipca 2017

Gorący dzień:-) Temperatura jak w tropiku.
W aucie i pracy mamy klimatyzację więc tego upału aż tak się nie odczuwa. Mieliśmy dziś po pracy jedną sprawę do załatwienia. Jak wyszłam na dwór to przeżyłam szok - potrzebowałam kilku minut, żeby się przyzwyczaić do temperatury na dworze.
W pracy jeszcze spokojnie ale już za chwilę zrobi się gorąco.
Dzwoniła I. -  faktycznie zapomniała o moim urodzinach. Zdarza się. Przy okazji umówiliśmy na weekend u nich.
Plotek z mamą w drodze do domu nie było, bo miała sąsiadkę na kawie.
Sklep nie uznał mi reklamacji butów. Ale dla mnie to jest nienormalne, że po 2 tygodniach chodzenia w butach odkleja się podeszwa na czubku. Dodajmy chodzenia niezbyt intensywnego, bo w aucie mam inne buty do jazdy samochodem i w reklamowanych butach chodziłam w zasadzie tylko w pracy. Odpiszę im na uzasadnienie reklamacji.

niedziela, 30 lipca 2017

[42+3] niedziela 30 lipca 2017

Bardzo udany dzień. Pogoda zapowiadała się słoneczna i b. ciepła. Zaczęłam dzień od podlania kwiatów w donicach oraz mojego poletka z dyniami i cukiniami. Zjadłam śniadanie na słodko z kawą, zamarynowałam w przyprawach pierś z kurczaka pod gulasz i pojechaliśmy pożeglować. Jak zobaczyłam, jakie łódki mają w tym klubie to przez chwile poczułam się jakby ktoś podarował mi mercedesa w porównaniu do omegi jaką wypożyczyliśmy na urlopie. Pływało się bardzo fajnie, chociaż z każdą chwilą przybywało na jeziorze łódek, kajaków, rowerków i trzeba było uważać. Mieliśmy okazje przećwiczyć cumowanie do bojki x2 ( przy stawianiu żagli i ich zrzucaniu) oraz zejście z mielizny.
Do domu wróciliśmy przed największym upałem. Z zamarynowanego kurczaka zrobiłam gulasz, który zjedliśmy z placami z cukinii i ogórkami małosolnymi. Po obiedzie sjesta w sypialni do 17. Po niej kawa i zimny arbuz :-) Po 18, jak już zrobiło się przyjemniej na dworze, wyszliśmy do ogrodu. Musiałam zrobić porządek z dyniach, które do tej pory rosły jak chciały. Aby zawiązane już owoce rosły, trzeba powycinać pędy bez owoców oraz ograniczyć ilość owoców na 1 krzaku. Krzewy dyni mają kłujące/drapiące drobne igiełki na liściach/pędach i po chwili pracy wygląda się, jakby się walczyło z kotem. Ubrałam długie spodnie i bluzkę z długim rękawem, ale nie było mi tak gorąco jak się spodziewałam. Może Japończycy wiedzą co robią ubierając się z spodnie i długi rękaw na upalne dni?  Podlałam doniczki, rabatki z kwiatami oraz poletko dyniowo - cukiniowe. W międzyczasie Mąż przygotował sałatkę, którą zjedliśmy  w sadzie.  Do 22 siedzieliśmy przy winku. W czasie drzemki popołudniowej dzwoniła Teściowa. Oddzwoniłam. Powiedziała mi, że  wczoraj była z wizytą Szwagierka z Mężem i córką. Ostatecznie Szwagierka przeprosiła Teściową na swoje zachowanie z przed półtorej miesiąca. Trochę to trwało nim zrozumiała, że przekroczyła granice tolerancji Teściowej. W sumie mnie to nie dziwi, bo do tej pory, gdy Szwagierka wykonywała podobne numery, ani Teściowa ani Teść (jak jeszcze żył) nie dali jej i jej Mężowi do zrozumienia i odczucia, że takich zachowań nie tolerują. Szwagierka nie ponosiła żadnych konsekwencji. Ale tym razem chyba miara się przebrała. Czas pokaże, czy Teściowa już się nauczyła, jak reagować na "numery" Szwagierki i przekonała się, że warto być konsekwentnym, bo za jakiś czas podobna sytuacja na pewno się powtórzy. Trzeba do skutku "młodych" edukować.







[42+1; 42+2] 28-29.lipca 2017

[42-1]  W piątek trochę popracowałam, trochę poplotkowałam z koleżankami z pracy. Jeszcze korzystam z chwili spokoju. Od poniedziałku będzie już intensywnie. Po pracy odwiedziłam Teściową w szpitalu. W domu wieczorem przygotowałam składniki na sałatkę z cukinii na zimę.




[42+2] W sobotę zerwałam się rano i ruszyłam na kijki. A po śniadaniu cały dzień w kuchni: jagodzianki, botwinka z własnej grządki, placki z cukinii, sałatka z cukinii na zimę. Planowałam trochę przycinać dynie, ale sąsiedzi zaprosili nas piwo. I tak zeszło do północy.

piątek, 28 lipca 2017

[42+0] start



Wczoraj kolejne moje urodziny. Mimo, że jestem bardzo krytyczna wobec mojej osoby to dzień moich urodzin jest dla mnie osobiście wielkim świętem. I nie chodzi mi o wielka imprezę, tylko wewnętrzną radość. Z życzeniami zadzwonili wszyscy, którzy powinni poza I., ale pewnie miała ważny powód. Nawet Szwagierka zadzwoniła, a nie wysłała jak zawsze SMS. Ale skoro oczekuje ode mnie telefonu z życzeniami, sama przesyłając SMS to musi zacząć od zmiany swojego podejścia. To nie oznacza, że ja zmienię moje podejście tzn. zawsze dzwoni Maż jako brat i składa życzenia w naszym imieniu. Mam czas do kwietnia zdecydować. Wieczorem zabrałam Męża do naszej ulubionej pizzerii na małą kolację. Po powrocie otworzyliśmy małą butelkę wina musującego, które już nie wiem skąd mamy.


Mąż rano zapomniał mi złożyć życzenia, ale jakoś się nie przejęłam, bo urodziny trwają cały dzień i liczyłam, że pojawią się popołudniu kwiaty i prezent. I tak się stało J


Kawy urodzinowej nie robię, bo relacje Teściowa - Szwagierka nadal są chłodne więc nie będę narażać siebie, innych gości na oglądanie obrażonych min, a obydwu Pań na spotkanie.

film OJCIEC

W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...