czwartek, 3 marca 2016

03.03.2016 Środa

Jesteśmy w szczycie sezonu. Pracy jest bardzo dużo, a nawet więcej. I do tego zapowiedziała się nam kontrola i żeby nie było niespodzianek trzeba się do niej przygotować. Cóż - trzeba przestawić priorytety.

Wczoraj w pracy dalej ogarniałam mój ulubiony projekt. Ale przedtem musiałam na szybko ogarnąć nowy temat i wynegocjować z klientami wydłużenie terminu zakończenia prac o tydzień. Poszło bez większych trudności.

Miałam w planach ugotowanie po południu zupy z pokrzywy ( suszonej), a Mąż mnie zaskoczył i ją ugotował. No i miałam wolny wieczór - do pewnego momentu, bo o tej porze roku trzeba wieczorami trochę popracować.

Chciałabym wyjechać na Wielkanoc. Nie jestem praktykującą katoliczką  i uważam, że bez kontekstu religijnego te dni nie mają większego sensu. Nie mam ochoty spędzać tego czasu przy stole z rodziną, w której nie ze wszystkimi chcę kontaktu. Mamy kilka takich wyjazdów za sobą i zawsze było super. Ale jeszcze nie podjęliśmy decyzji. Mam na oku super miejsce pod Tatrami. Zobaczę, co Mąż powie. Inna alternatywa to Jakuszyce - byłaby okazja pobiegać na nartach biegowych. Nie mam odwagi po prostu zostać w domu i ogłosić, że się nie chce nikogo widzieć. Chyba nie ma tez potrzeby podnosić ciśnienia starszym członkom rodziny.

przepis na chleb

Przepis jest stąd:

http://www.zajadam.pl/dobre-przepisy/chleb-prosty-przepis

 

Składniki

  • 500 g mąki pszennej (za jednym razem zmieszałem też mąkę pszenną z mąką żytnią w stosunku mniej więcej 3 do 1 i też wyszło super)
  • 14 g drożdży suchych (dwie torebki po 7 g)
  • dwie łyżeczki cukru
  • dwie płaskie łyżeczki soli
  • 4 łyżki otrębów owsianych (w oryginalnym przepisie są to płatki owsiane – mi wyszło super i z jednym i z drugim składnikiem)
  • 400 ml (dwie szklanki) ciepłej wody
  • opcjonalnie przyprawy do smaku – raz użyłem dwóch łyżek oregano, dwa razy zrobiłem chleb bez dodatków – z przyprawami radzę eksperymentować wedle własnego uznania
  • nieco tłuszczu i bułki tartej do wysmarowania formy

Przygotowanie chleba

  1. Drożdże wsypuję do ciepłej wody, dokładnie mieszam i odstawiam na kilka minut na bok.
  2. Pozostałe sypkie składniki (poza bułką tartą) mieszam w dużej misce i wlewam do nich wodę z drożdżami
  3. Wszystko dokładnie mieszam łyżką aż do uzyskania zwartej masy, a następnie odstawiam ciasto w przykrytej misce na 30 minut, aby w tym czasie mogło wyrosnąć.
  4. Wyrośnięte ciasto mieszam jeszcze delikatnie i przekładam do natłuszczonej i oprószonej niezbyt obficie bułką tartą formy.
  5. Tak przygotowane ciasto odstawiam jeszcze na kilka minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia i wstawiam na jedną godzinę do piekarnika nagrzanego do temp. 200 st. C.
  6. Kiedy piekłem ten chleb po raz pierwszy, po wyjęciu z piekarnika odczekałem jakieś 15 minut, bo po prostu nie mogłem dłużej wytrzymać, i odkroiłem ciepłą jeszcze piętkę. To była najlepsza piętka chleba z masłem ever! Kolejne dwie świeże piętki odstąpiłem już swojej małżonce – nie wiem jak to rozwiążemy w przyszłości ;-)
  7. Niemniej jednak chleb najlepiej smakuje dopiero po ostygnięciu, a najlepiej na drugi dzień. Nie radzę zabierać się za krojenie świeżutkiego wypieku, bo może się po prostu rozlecieć.

środa, 2 marca 2016

02.03.2016 Biało za oknami

Od wczoraj pada śnieg. Co prawda bardzo drobny, ale efekt jest zasypany ogród:-) Cudownie biało wokoło:-)
 
W związku z opadami śniegu musiałam wczoraj odstać w korku. Na każdym wjeździe do Katowic były stłuczki. Kierowcy chyba zmienili opony już na letnie. W efekcie spóźniłam się do lekarza, ale mimo to mnie przyjął. W prywatnych firmach medycznych (niefinansowanych z NFZ) bardzo pilnują, żeby pacjenci przychodzili na wizyty albo je odwoływali i czasami 5 minutowe spóźnienie oznacza brak wizyty. Tym razem się udało. Dbają tu o komfortowy kontakt  z lekarzem, część lekarzy jest dostępna on-line do 22. Kiedyś policzyli, ile miesięcznie jest nieodwołanych wizyt - było tego w skali kraju kilkanaście tysięcy! A to wydłuża kolejki do niektórych lekarzy. Te firmy utrzymują się prywatnych abonamentów, głównie płaconych przez pracodawców więc liczą koszty. Placówki finansowane z NFZ wydają tyle, ile dostaną.
USG piersi nic nie wykazało - następne za rok. A za 4-5 lat pierwsza mammografia.
W pracy ogarniałam ciągle mój ulubiony projekt. Staram się też obrabiać mniejsze tematy, bo potem za dużo się tego nazbiera. Jednym słowem: kula śniegowa rośnie!

Kolejny odcinek serialu obejrzany w internecie -zaciekawił mnie serial TVN "Druga Szansa". W tv trwa godzinę -  w internecie 42 minuty (nie ma reklam). Po wczorajszym  trzecim odcinku widzę, że zmierzamy w kierunku łzawego serialu o miłości z przeszkodami z historiami szpitalnymi w tle. Zobaczmy, czy mam rację.

Upiekłam wczoraj chleb, bo w weekend nie miałam sił. Wprowadziłam modyfikację, którą zrobiła moja mama: zmniejszyłam ilość wody na rzecz maślanki. Wyszło bardzo dobrze.

wtorek, 1 marca 2016

01.03.2016 WTOREK

Minęły 2 tygodnie..... i trudno sobie przypomnieć, co się działo.

Na pewno muszę wspomnieć koncert Stanisławy Celińskiej. Średnia wieku publiczności to wiek mojej mamy. Dobrze, że mama była ze mną :-) Jak zawsze prawdziwy artysta na żywo i na płycie brzmi tak samo. Cudowne 2 godziny w spokojnych rytmach, ale momentami było gorąco. Dużo świetniej muzyki i mądrych słów.
Na drugi dzień koncert w NOSPR Grzegorza Turnała z udziałem Doroty Miśkiewicz. Znowu piękne chwile wśród pięknych dźwięków. A Grzegorz T.- jak zawsze na swoich koncertach -  bardzo dowcipny.
Po tak artystycznym weekendzie nadszedł trudny tydzień w pracy. Do tego przyplątało się przeziębienie. W efekcie całą sobotę przespałam w łóżku ( dosłownie). Wstawałam tylko na posiłki przygotowane przez Męża.
W piątek Mąż miał urodziny. Napiliśmy się za jego zdrowie dobrej whisky. Impreza z rodziną odwołana ze względu na moją chorobę. Nadrobimy  - pewnie w Święta.

Wczoraj przewaliłam pewien trudny temat. Zostało mi kilka kwestii do wyjaśnienia.
Spotkanie z Panią Coach wczoraj rano właściwie ustawiło wczorajszy dzień i poszło....

Mi choroba trochę minęła, ale przeszło na Męża.



Każde niewłaściwe zachowanie w życiu jest jak przewrócenie się dziecka, które uczy się chodzić. -


Kiedy dziecko uczy się chodzić, bardzo często się przewraca. Nie widać jednak, aby go to deprymowało… Czasem jest zdziwione, czasem nawet rozbawione, rzadko płacze.  Prawdę mówiąc nie widziałam dziecka, które ucząc się chodzić płakało tylko dlatego, że się przewróciło. Nie zmienia to  jego chęci do dalszego eksperymentowania z tą nową formą ruchu.
Nie widziałam też rodziców, którzy uznaliby przewracanie się swojego dziecka za jego nieudolność czy porażkę. Traktują to jak coś normalnego, więcej jak konieczny element rozwoju ruchowego. Kiedy się przewraca, niemal wesoło mówią ups i szybciutko podnoszą dziecko, pozwalają mu dalej raczkować, albo nawet czekają aż sam wstanie. 
Niestety sytuacja zmienia się, kiedy dziecko uczy się innych rzeczy: matematyki, języków, odpowiedzialności ,  przyjaźni…  Czy ktoś słyszał takie stwierdzenie rodzica lub nauczyciela: Nie zaliczyłeś testu. Ups. Zaraz zobaczymy czego jeszcze nie opanowałeś, to  w żaden sposób nie zmienia twojej szansy na udane życie.  
A już diametralnie inaczej jest, kiedy ludzie są dorośli. Dajemy czas na naukę, owszem,  ograniczamy go datami i po upływie tego czasu zakładamy, że nowicjusz się nauczył. Czy można nauczyć się wszystkiego? Nie! Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy tyle się zmienia, kiedy pojawiają się wciąż nowe okoliczności, nowe wyzwania.




 See more at: http://www.majewska-opielka.pl/blog/#sthash.fU0GsnTR.dpuf

film OJCIEC

W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...