Weekend upłynął pod znakiem Dnia Matki. Odwiedziny podzieliłam
na 2 dni: piątkowe popołudnie i sobotę. W przeciwnym wypadku do każdej mamy
wpadlibyśmy tylko na chwilę. I tak w piątek po pracy pojechaliśmy do Teściowej.
Ona jest mniej elastyczna i byłaby niezadowolona gdybyśmy jej nie odwiedzili
dokładnie w tym dniu. Przez moment była też Szwagierka z rodziną. Po jej wyjściu dowiedziałam się od Teściowej,
że Szwagierce było przykro, że nie zadzwoniłam do niej z życzeniami
urodzinowymi. Nie zadzwoniłam, bo
życzenia od zawsze składa Mąż w naszym imieniu i nigdy wcześniej tego nie
robiłam. Ona na moje i Męża urodziny nie
dzwoni tylko wysyła SMS, a jej mąż i nasza chrześnica tez nie składa nam osobno
życzeń. Nie wiem, co jej się stało, ale nie odpowiadam na oczekiwania innych
ludzi. Nie jestem zupa pomidorową, żeby wszystkim smakować.
W sobotę do południa ogarnęłam chatkę i czekałam na przyjazd
nowych mebli do salonu. Po prawie 20 latach zdecydowaliśmy się zmienić meble.
Niestety poszliśmy na kompromis: stare
meble były drewniane, bardzo dobrej jakości i jak na prawie 20 lat używania
wyglądają dobrze. Nowe są z płyt MDF więc różnicę jakościową widać ( tzn. ja ją
widzę). Szukaliśmy już kilka lat mebli
drewnianych, ale o innym designie od naszych tzn. chcieliśmy żeby miały
nowoczesny wygląd. W końcu odpuściliśmy -
nowe meble nie kosztowały fortunę więc jak znajdziemy meble drewniane,
które będę nam odpowiadać to je wymienimy.
Po południu – w ramach obchodów Dnia Matki – zabrałyśmy z
siostrą Mamę do kina, a potem na kawę i ciacho. Wybrałyśmy film „Jutro będziemy
szczęśliwi”. Polecam – jest powód do śmiechu i do łez. W drodze z kina musiałam
jeszcze zrobić zakupy, bo w piątek nie miałam kiedy. Po zakupach przyjeżdżam do
domu, a Maż siedzi u sąsiadów i grillują
przy piwie. Do domu wróciliśmy po 24. Takie spontaniczne imprezy są najlepsze.
W niedzielę umyłam nowe
meble i zrobiłam wstępną aranżację komód. Obiad był z grilla, w tym pierwsze szparagi
w tym roku. Pod wieczór odwiedzili nas sąsiedzi. Dowiedzieliśmy, ze ich nastoletni
syn jest w szpitalu . Ostatnio bardzo się buntował, nie wracał na noc do domu –
niestety wpadł w źle towarzystwo. Zrobił się też agresywny. Kilka lat temu
zdiagnozowano u niego ADHD, a teraz lekarze stwierdzili, że ma zespół Aspergera
z wysokim stopniem sprawności, co oznacza, że może samodzielnie funkcjonować w
społeczeństwie, z tym że ma pewne dysfunkcje socjalne. Syn sąsiadów od dziecka
był bardzo inteligentny i zawsze trzeba było z nim rozmawiać jak z dorosłym.
Mamy nadzieję, że z czasem uda się zapanować nad tymi dysfunkcjami.