sobota, 10 lutego 2018

10 lutego 2018 [42+198]




Sobotę zaczynam od kawy. Mąż dziś w pracy – wiadomo IT pewne prace może zrobić tylko w weekend, jak nie ma użytkowników komputerów.

W pracy w miarę spokojnie. Kilka tematów ciągnie mi się bez końca, bo co chwilę inne pilniejsze się pojawiają. Standard w mojej pracy. Wieczorami też brak mi ochoty do jakiejkolwiek aktywności więc w domu też nie za wiele posuwa się do przodu.

To był tydzień piękności: w poniedziałek fryzjer, w czwartek paznokcie :-) Dobrze się czuję po takich wizytach: bo i wygląd odnowiony, i można poplotkować. Do tego w piątek odwiedziłam profilaktycznie ginekologa -  wszystko jest OK. Jeszcze profilaktycznie USG piersi do zrobienia.

Nie zmobilizowałam się, żeby zrobić zakupy odświeżające moją garderobę służbową. Ponad rok nic kupiłam i mam coraz większy problem, co ubrać, zwłaszcza na spotkania z klientami.

Wczoraj obejrzeliśmy film duński na TVP Kultura o tym, jak łatwo oskarżyć człowieka o najgorszy z czynów czyli molestowanie dziecka i jak kilka słów dziecka łączącego ze sobą zupełnie różne obrazy mogą takie podejrzenie zbudować. A potem wchodzą dorośli, którzy po swojemu interpretują to co mówi dziecko i nawet jeśli ono przyznaje się do kłamstwa interpretują te słowa po swojemu w efekcie dziecko zaczyna wierzyć, że było molestowane. A wystarczył przez przypadek podglądany brat z kolegami, gdy oglądali film porno i go komentowali. Akcja dzieje się w małym miasteczku więc i podejście do problemu było małomiasteczkowe, bo tu nie jesteś anonimowy, każdy Cię ”zna”. I nagle wszyscy wiedzą, ze jesteś winny mimo innych ustaleń policji. Problem jest niezwykle delikatny i trzeba bardzo dużego profesjonalizmu, aby nie ignorując żadnych sygnałów ze strony dziecka w sposób bezpieczny dla niego je zweryfikować i potwierdzić. Jest w filmie taka scena, w której okazuje się, że duża część dzieci z przedszkola zeznawała, iż była w piwnicy w domu podejrzanego, dokładnie ją opisywały (meble, ściany). Ale jak policja przyszła na przeszukanie domu podejrzanego to okazało, że ten dom piwnicy nie ma.
Dziś w planach: domowe papiery, basen, wizyta u mamy ( od odebrania mamy pączki) i kino. Będziemy oglądać Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”. H. i W. już byli i jak zrecenzował nam film „ Śmiałem się i płakałem na zmianę”.

Teściowa z przyjacielem na tygodniowym wyjeździe w Beskidy – pogoda im sprzyja, bo dopadało śniegu i jest lekki mrozik.

 

 

poniedziałek, 5 lutego 2018

5 lutego 2018 [42+193]




W pracy w miarę spokojnie. Poniedziałek to jest taki dzień, kiedy mam jeszcze siłę i ochotę, żeby coś zrobić. Sprawdza się zasada, aby trudne lub nielubiane kwestie załatwiać z rana, kiedy jeszcze jest się wypoczętym. Zajmują dużo mniej czasu. Potem z każdą godziną i dniem następuje ciągłe odwlekanie spraw.


Dziś też byłam u fryzjera odświeżyć kolor i długość włosów. Salon uruchomił rezerwację wizyt on-line. Od razu po powrocie do domu skorzystałam z niej rezerwując dwie kolejne wizyty. I to tyle, bo byłam w domu na tyle późno, że w zasadzie za wiele nie mogłam zrobić.


niedziela, 4 lutego 2018

04 lutego 2018 [42+192]


To dopiero drugi wpis w tym roku. Znowu jakoś się nie składało żeby pisać. Powrót do pracy po przerwie świąteczno-noworocznej nie był łatwy. Nadal mam problemy, żeby rano wstać jak zadzwoni budzik. W pracy tematy się toczą: jedne wolniej, drugie szybciej. Generalnie szału nie ma.

Rehabilitacja kolana trwa.

Zmobilizowałam się i zrobiłam porządki w prywatnych papierach -  wcześniej niż zazwyczaj.

Od 3 tygodnia chodzimy w soboty na basen, żeby się trochę poruszać. Obydwoje z Mężem lubimy pływać więc te 45-60 minut w wodzie nam robi.

Sytuacja na linii Teściowa- Szwagierka bez zmian – żyją w stworzonym sobie piekiełku. Nasze relacje ze Szwagierka też bez zmian.

W piątek wybraliśmy się do kina na „Atak paniki” -  reżyser miał pomysł na ten film, bo dopiero w ostatnich scenach zaczynamy rozumieć sceny, które widzieliśmy wcześniej.  W sobotę standardowy rozkład jazdy: sprzątanie, obiad, basen. Dziś rano uczyłam się wysyłać JPK, bo od tego roku ten obowiązek dotyczy też mnie. Dobrze, że Mąż jest z branży IT, bo inaczej nie dałabym rady. Ale poszło – zobaczymy, czy plik zostanie przetworzony poprawnie. Po obiedzie wybraliśmy na spacer po wsi wśród padającego śniegu.

Od ubiegłego weekendu Mąż na natchnienie do palenia w kominku, co powoduje, że domku  jest bardzo ciepło. Trzeba trochę drewna spalić, bo leży już drugi rok i czeka na zimę.

film OJCIEC

W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...