Sobotę zaczynam od kawy. Mąż dziś w pracy – wiadomo IT
pewne prace może zrobić tylko w weekend, jak nie ma użytkowników komputerów.
W pracy
w miarę spokojnie. Kilka tematów ciągnie mi się bez końca, bo co chwilę inne
pilniejsze się pojawiają. Standard w mojej pracy. Wieczorami też brak mi ochoty
do jakiejkolwiek aktywności więc w domu też nie za wiele posuwa się do przodu.
To był tydzień
piękności: w poniedziałek fryzjer, w czwartek paznokcie :-) Dobrze się czuję po
takich wizytach: bo i wygląd odnowiony, i można poplotkować. Do tego w piątek odwiedziłam
profilaktycznie ginekologa - wszystko jest
OK. Jeszcze profilaktycznie USG piersi do zrobienia.
Nie
zmobilizowałam się, żeby zrobić zakupy odświeżające moją garderobę służbową. Ponad
rok nic kupiłam i mam coraz większy problem, co ubrać, zwłaszcza na spotkania z
klientami.
Wczoraj
obejrzeliśmy film duński na TVP Kultura o tym, jak łatwo oskarżyć człowieka o
najgorszy z czynów czyli molestowanie dziecka i jak kilka słów dziecka łączącego
ze sobą zupełnie różne obrazy mogą takie podejrzenie zbudować. A potem wchodzą dorośli,
którzy po swojemu interpretują to co mówi dziecko i nawet jeśli ono przyznaje
się do kłamstwa interpretują te słowa po swojemu w efekcie dziecko zaczyna
wierzyć, że było molestowane. A wystarczył przez przypadek podglądany brat z
kolegami, gdy oglądali film porno i go komentowali. Akcja dzieje się w małym
miasteczku więc i podejście do problemu było małomiasteczkowe, bo tu nie jesteś
anonimowy, każdy Cię ”zna”. I nagle wszyscy wiedzą, ze jesteś winny mimo innych
ustaleń policji. Problem jest niezwykle delikatny i trzeba bardzo dużego
profesjonalizmu, aby nie ignorując żadnych sygnałów ze strony dziecka w sposób
bezpieczny dla niego je zweryfikować i potwierdzić. Jest w filmie taka scena, w
której okazuje się, że duża część dzieci z przedszkola zeznawała, iż była w piwnicy
w domu podejrzanego, dokładnie ją opisywały (meble, ściany). Ale jak policja
przyszła na przeszukanie domu podejrzanego to okazało, że ten dom piwnicy nie ma.
Dziś w planach: domowe papiery, basen,
wizyta u mamy ( od odebrania mamy pączki) i kino. Będziemy oglądać „Trzy
billboardy za Ebbing, Missouri”. H. i W. już byli i jak zrecenzował nam film „ Śmiałem
się i płakałem na zmianę”.
Teściowa z przyjacielem na tygodniowym wyjeździe w Beskidy
– pogoda im sprzyja, bo dopadało śniegu i jest lekki mrozik.