środa, 27 lipca 2016

27.07.2016 urodziny

Chciałam tylko odnotować, że dziś są moje urodziny  - po raz drugi z 4 na początku.
Specjalnego świętowania nie będzie, bo jestem w Poznaniu.

wtorek, 5 lipca 2016

05.07.2016 wtorek


Dziś wstałam o 7:20 – dosyć późno jak na dzień roboczy. Mimo tego- gdyby nie korek – byłabym w pracy o 9. Od kilku miesięcy w zasadzie nie używam rano budzika i wstaję wystarczająco wcześnie, żeby najpóźniej na godzinę 9 być w biurze. Budzika używam tylko w tych dniach, kiedy jestem umówiona na konkretną godzinę.

Plan zadań na dziś wykonany w 80%.A tu urlop za chwilę, a tematy nie chcą się zamykać.

 Miałam dziś rozmowę roczną z moimi pracownikami. Z pracy jednej osoby nie jestem zadowolona – to była pierwsza nasza rozmowa. Miałam dziś wrażenie, że z zupełnie inną osobą rozmawiałam zatrudniając tę osobę a dziś. Wiedziałam, że prywatnie przechodzi trudny okres i dlatego nie miałam dziś przygotowanego wypowiedzenia. Nie może jednak być tak, że nie wykonuje swoim obowiązków od kilku miesięcy. Jeśli aż tak trudny jest to okres to powinna iść na L4. Tylko że L4 na chorobę zwaną „życie” się nie dostanie. I nie zawsze jesteśmy w stanie samodzielnie poradzić sobie z daną sytuacją bez  wsparcia psychologa. Ja jestem zwolenniczką korzystania z tego wsparcia, bo sama kilka razy przekonałam się jak zwodniczy bywa ludzki umysł.

Po pracy musiałam odwiedzić centrum handlowe, bo jednym ze sklepów zamówiłam sobie sukienkę w moim rozmiarze i musiałam ją przymierzyć. Sukienkę kupiłam -  typowa na lato w kolorach żółtym/zielonym/niebieskim. Taka odskocznia od czarnego. Przy okazji odwiedziłam 2 inne sieciówki i kupiłam 3 bluzki na lato.

Mąż z wyjazdu jest zadowolony – łódka jest ok; ludzie też.

Ja pomału muszę myśleć o wyjeździe i tym co chcę spakować.

Miałam nadzieję, że jak będę sama w domu to dużo prac domowych nadrobię. Jednak wygląda na to, że tak się nie stanie. Trudno – będzie musiało poczekać do powrotu z urlopu.

W pracy też pewnie kilka tematów zostanie na „po urlopie”.

poniedziałek, 4 lipca 2016

04.07.2016 Poniedziałek




Od ostatniego wpisu minęło 123 dni. Minęła zima, minęła wiosna, trwa lato .Dzień podobny do dnia, trudno je rozróżnić. Np. w minioną sobotę nie mogłam sobie przypomnieć, co robiłam tydzień temu w sobotę. To jest straszne, bo tak właśnie mija życie. Jednak codzienne, a może raczej systematyczne notatki wymagają systematyczności.

31 maja zmarł mój teść; w ubiegły piątek zmarła żona mojego kuzyna po 3 tygodniach od zdiagnozowania raka. Kuzyn jest załamany – właśnie ułożył sobie życie z odpowiednią kobietą i znalazł swoje miejsce na ziemi. Bo trudno jest je znaleźć, jeśli straciło się mamę w wielu 9 lat, ojciec nie był zbyt kochający, a jego nowa żona również. Dziś byłam na pogrzebie. I tak od miesiąca mam blisko siebie osoby w żałobie. Sama też od czasu do czasu muszę, a raczej uważam, że powinnam, ubrać się w czarny kolor.

I mimo tego życie toczy się dalej: w ogrodzie pełnia życia: wszystko rośnie, kwitnie, rodzi owoce. Najwyraźniej  w tym roku lato będzie pod znakiem smutku, łez i jednocześnie radości – pomimo wszystko.

Jeszcze  3 dni, a potem urlop – tygodniowy. Mąż już zaczął swój urlop – szkoli swoje umiejętności żeglarskie na Bałtyku. Ja do niego dojadę w niedzielę. Po wielu latach nie będziemy mieli samochodu na urlopie – jedziemy PKP. Z Katowic do Gdańska jedzie się 5 godzin więc nie warto się męczyć.

film OJCIEC

W sobotę, 3 stycznia, na TVP Kultura pokazywali film OJCIEC z Anthonym Hopkinsem. Już kiedyś widziałam ten film, ale tym razem obejrzałam ...