Połowa tygodnia za mną. Tydzień zaczął się od zmiany planów - byłam umówiona na korektę paznokci, ale zaraz po godzinie 6 dostawałam SMS od kosmetyczni, że rozchorowało jej się dziecko i nasze spotkanie jest odwołane. Trochę mi to pokrzyżowało inne plany jakie miałam na poniedziałek, ale zreorganizowałam się i inne plany na podziałek zrealizowałam.
Wtorek i środa w całości były wyjazdowe - u klientów na spotkaniach i w samochodzie. IT konfiguruje dla mnie nowy telefon, ale przy okazji zablokowali mi dostęp do poczty na telefonie. W efekcie przez 2 dni miałam dostęp do emaila tylko na komputerze po powrocie do domu. Spotkania z klienta b.dobre -cel osiągnięty.
Dziś złapałam gumę w jednym z kół. Na szczęcie zauważyłam to pod firmą klienta, a ten przysłał dwóch panów, którzy wymienili mi koło. W drodze do domu znalazłam wulkanizatora, naprawił koło, wymienił, dopompował pozostałe i spokojnie mogła ruszyć w drogę do domu.
Na dworze pada śnieg- zrobiło się zimowo. Mąż zaprosił siostrę z rodziną i teściową na obiad na drugi dzień Świąt.