- przeżyć na wesoło te 30 dni
- codziennie zrobić sobie przyjemność.
--------------------------------------------------------------
Dziś prawie cały dzień w pracy stresowałam się tym, że nie wszystko jest skończone i tyle kwestii jest w toku. I była zła na ludzi. Nie pomyślałam, że oni nie robią tego złośliwie, ale po prostu nie dało się? Może tylko mi się wydaje, że można było skończyć?
To są chwile, w których mam ochotę to wszystko rzucić. Od razu pojawia się pytanie: jakie TO? I czy TO zniknie? A może będzie ze mną zawsze to bo TO to część mnie?
Nie jest lekko.
Nadal mam wrażenie, że żyję w jakimś matrixie, gdzie nie mam mnie. Ale nie wiem, kto to jest ta JA?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz