No
i przyszedł NOWY ROK, Anno Domini MMXVIII. Minie tak samo szybko jak
poprzednie, a nawet mam wrażenie, że każdy kolejny mija szybciej niż poprzedni.
Sylwestra spędziliśmy u nas z
sąsiadami. Z częścią osób dawno się nie mieliśmy okazji, żeby spokojnie
porozmawiać. Teraz była okazja to nadrobić. Po północy wpadła na toast sąsiadka
ze swoim towarzystwem. O 3 rano dotarłam do łóżka. Spaliśmy do 11. Zaczęliśmy
od śniadania przy Noworocznym koncercie z Wiednia, potem ponad godzinny spacer
i obiad. Mąż oglądał skoki narciarskie, a ja skończyłam czytać 2 część „Hardej”
E. Cherezińskiej. Pierwszy dzień Nowego Roku zakończyliśmy przy filmie „Ekscentrycy
czyli po słonecznej stronie ulicy”.
A ja zaczynam właśnie "Płomienną Koronę" . Hardą i Królową przeczytałam na początku roku. Uwielbiam książki p. Cherezińskiej.
OdpowiedzUsuń